Wyspa zesłańców czyli Tasmania

               Tasmania to malownicza wyspa u wybrzeży Australii. Administracyjnie jest jej najmniejszym stanem jednak pod względem przyrodniczym jest zupełnie odmienna od tego co można spotkać na kontynencie Australijskim. Klimat na Tasmanii jest znacznie przyjemniejszy w związku z czym roślinność na tej wyspie jest zdecydowanie bujniejsza a turyści którzy mają już dosyć australijskich upałów znajdą tu odrobinę wytchnienia.

               Najbardziej znanym miastem na Tasmanii – a zarazem jej administracyjną stolicą – jest Hobart. Jest to najstarsze miasto na wyspie. Kiedyś w tych okolicach były więzienie do których zsyłano skazańców. Ci którzy przeżyli wyroki wieloletniego więzienia otrzymywali propozycję osiedlenia się na wyspie. Obecnie Hobart to przyjemne, niezbyt wielkie miasto znane przede wszystkim z zawodów jachtowych Sydney-Hobart. W okresie od Świąt Bożego Narodzenia do Nowego Roku przypływa tu wiele jachtów, które każdy może podziwiać w porcie usytuowanym w najstarszej historycznie części miasta.

               W noc Sylwestrową w porcie oprócz zwiedzania jachtów z całego świata podziwiać można również pokaz fajerwerków. Przychodzą tu w celu jego zobaczenia ludzie z całej okolicy (zarówno turyści jak i mieszkańcy całymi rodzinami). Co dosyć dziwne pokaz ten odbywa się ok godz. 20.00. Dopiero po nim wiele lokalnych restauracji zaczyna wpuszczać ludzi na przyjęcia Sylwestrowe. Jak w wielu innych miejscach na świecie również w Hobart znajduje się strefa publiczna w której można spędzić sylwestra pod gołym niebem. Jednak wejście do niej jest płatne co dla nas może wydawać się nieco dziwne.

               W Nowy Rok (czyli następnego dnia po imprezie sylwestrowej) w tym samym miejscu odbywa sie doroczny festyn Taste of Tasmania. Również wtedy odbywają się występy lokalnych zespołów (na kilku scenach jednocześnie) a w nadbrzeżnych budynkach portowych swoje wyroby sprzedają producenci win, cydrów i piwa (popularne jest chodzenie z kieliszkiem od stoiska do stoiska i kosztowanie różnych napitków). Oczywiście oprócz samych napojów sprzedaje się również różnego rodzaju jedzonka przyrządzane wg przepisów pochodzących z prawie całego świata.

               Główną atrakcją Tasmanii nie są jednak miasta ani imprezy się w nich odbywające a przyroda i tereny położone w głębi wyspy. Istnieje na tej wyspie kilka popularnych wśród turystów szlaków. Najpopularniejszym z nich jest Overland Track jednak ilość osób które są na niego wpuszczane jest mocno ograniczona i ściśle kontrolowana. Dlatego też wielu turystów wybiera szlak o nazwie Walls of Jerusalem. Szlak ten nie jest ani zbyt długi ani zbyt ciężki a na dodatek można go nieco zmodyfikować (jeśli dla kogoś byłby zbyt krótki).

               W części szlaku, którą odwiedza najwięcej turystów istnieją stosunkowo wygodne ścieżki. Jednak i osoby które chodzenie po wydeptanych szlakach uważają za nudne znajdą tu coś ciekawego dla siebie. Niektóre tereny są na tyle mało uczęszczane, że  ścieżki są ledwo przetarte. Dodatkowo w wielu miejscach trzeba przekraczać różnego rodzaju strumyki i cieki wodne co stanowi niewątpliwą dodatkową atrakcję. Najciekawszą jednak częścią szlaku jest niewątpliwie ta łącząca główny szlak Walls of Jerusalem ze szlakiem Overland Track. Ta część szlaku jest odwiedzana przez – jak twierdzili napotkani strażnicy parkowi – może kilkadziesiąt osób rocznie. Nie ma tam już praktycznie wyraźnej ścieżki i wówczas dopiero poznaje się prawdziwy urok wypraw przez australijski busz.

               Szlak z Walls of Jerusalem łączy się z szlakiem Overland Track w odległości ostatniego dnia marszu tego ostatniego. Tak więc można się częściowo zapoznać z tym jak wygląda  najpopularniejszy szlak trekkingowy w Australii (jeśli komuś nie udało się akurat załapać na limitowane miejsca lub zniechęciła go niemała opłata którą trzeba uiścić za wstęp na ten szlak). Jednak ci którzy przeszli właśnie ten fragment łączący oba te szlaki, pewnie stwierdzą – po wejściu na wygodnie utrzymany Overland Track – że wybrali jednak ciekawszy (choć zdecydowanie bardziej męczący) wariant trekkingowy zwiedzania tej części Tasmanii.

               Po wejściu na szlak Overland Track zaczyna sie poruszać wygodnymi ścieżkami, mostkami i różnego rodzaju kładkami (tak że nawet po sporym deszczu nie brudzi się butów i chodzi się prawie jak po jakimś większym miejskim parku). Okolica oczywiście jest urocza ale te – wręcz przesadne udogodnienia – sprawiają, że szlak ten robi wrażenie zbyt ugłaskanego dla nieco bardziej doświadczonego turysty.

               Szlak Overland Track kończy się nad jeziorem Lake St. Clair. W ostatnim schronisku na tym szlaku – położonym prawie tuż nad jeziorem – znajduje się radiostacja. Za jej pomocą można zamówić łódź, która przewiezie stąd  turystów na przeciwległy brzeg jeziora (możliwe jest przejście dalej wzdłuż jeziora na jego przeciwległy koniec lecz jest to kolejny dzień marszu więc nie wszyscy na to się decydują).

               Głównym ośrodkiem turystycznym – często odwiedzanym przez turystów nawet autobusem na kilka godzin – jest ośrodek Lake St Clair. Znajduje się tam punkt informacji turystycznej, restauracja, pole namiotowe i przystań dla łodzi wycieczkowej. Bywa tu już nieco tłoczno lecz przy odrobinie szczęścia można spędzić spokojnie kilka chwil na uroczej piaszczystej plaży podziwiając panoramę jeziora i okolicznych wzniesień.

               Tasmania jest naprawdę uroczą wyspą. Składa sie na to kilka czynników… jest tu nieco chłodniej niż na samym kontynencie australijskim, ilość turystów nie jest wielka (brak tu wielkich, tłocznych i hałaśliwych miast – co dla niektórych może być oczywiście wadą), znajdują się tu najbardziej urodziwe góry na kontynencie australijskim z licznymi interesującymi szlakami… tak więc jest i gdzie i jak spędzić miło czas. Według mnie jest to niezbyt wielki ale za to zdecydowanie warty odwiedzenia skrawek Australii. I gdyby nie to, że świat jest taki wielki, że życia nie starczy aby go cały – choćby pobieżnie – zwiedzić… to miło by się tu niejednokrotnie wracało.

Reklamy