Laos w meandrach Mekongu

Rejs po Mekongu o zachodzie słońca wśród egzotycznej gęstej dżungli..  doznanie nieomal mistyczne o którym niektórzy – być może czasami – marzą… Ale po co marzyć?! Nie lepiej po prostu wybrać się w taką podróż i samemu ją przeżyć niż tylko to oglądać na zdjęciach czy w TV?!

Mekong to wielka żeglowna rzeka, która w Laosie w wielu miejscach wykorzystywana jest jako arteria komunikacyjna. Wije się ona przez słabo zaludnione tereny wśród gęstej dżungli. Do niektórych wiosek ciężko dotrzeć inaczej niż tylko właśnie tą rzeką. W Laosie nie ma wielu większych miast i wioski, które można zaobserwować płynąc łodzią po Mekongu wydają się być typowymi siedliskami ludności w tym rejonie kraju. Sporą popularnością cieszą się rejsy turystyczne z Houei Xai do Luang Prabang. Rejs taki trwa dwa dni (wolną łodzią turystyczną – szybkimi łodziami motorowymi trwa tylko jeden dzień ale wydaje się mniej atrakcyjny) z noclegiem w połowie drogi w Pak Beng.

Luang Prabang to dawna stolica kraju. Pomimo, że nią już nie jest zdecydowanie warto odwiedzić to miasto gdyż ma ono niepowtarzalny klimat (być może również właśnie dlatego, że nie jest stolicą – czyli wielkim hałaśliwym miastem). Znajduje się tu kilka zabytkowych świątyń (część jest nieco mniej zabytkowa) z których nad ranem wychodzą mnisi prosząc o jedzenie okolicznych mieszkańców. Niesamowite wrażenie robią również odgłosy bębnów, które rozlegają się wieczorem w różnych stronach miasta wzywając na modlitwę (odpowiednik naszych dzwonów kościelnych). W centrum miasta znajduje się niewielkie wzniesienie na szczycie którego znajduje się świątynia. Warto tutaj się wybrać (droga wiedzie przez uroczy park) gdyż z tego szczytu roztacza się malowniczy widok na okolicę. Na zwiedzaniu tych zabytków i chłonięciu atmosfery pokolonialnego centrum miasta można przyjemnie spędzić kilka dni. Z jednej strony nieco leniwie a z drugiej nie chce się jechać nigdzie dalej…

Niedaleko Luang Prabang znajduje się Grota Pak Ou (Grota Tysiąca Buddów). Jedynym sposobem dotarcia do niej jest droga rzeczna. Można się tam wybrać na krótką wycieczkę z przystani znajdujących się w samym centrum miasta. Sama grota nie jest specjalnie ciekawa jednak w połączeniu z np. rejsem o zachodzie słońca może być sposobem na miłe spędzenie kilku godzin.

Obecnie stolicą Laosu jest Wientian. Jest to już większe miasto od Luang Prabang i niestety brak w nim tej magicznej atmosfery, którą posiada dawna stolica. Znajduje się tu kilka zabytkowych świątyń jednak usytuowane są one już nie tak blisko siebie jak w Luang Prabang. Najbardziej znaną świątynią i najtłumniej odwiedzaną zarówno przez turystów jak i miejscowych pielgrzymów jest Wat Thap Luang. Oczywiście będąc tam odnosi się wrażenie – jak w wielu podobnych  miejscach – że miejsce to służy przede wszystkim (aby zbyt pochopnie nie stwierdzić, że wyłącznie) zarabianiu pieniędzy. Przy wejściu do świątyni sprzedawane są kwiaty, które wierni układają przed świętymi posągami. Jeśli pobędzie się tam dłuższą chwilę to zauważy się że kiedy leży już sporo tych kwiatów przed takim świętym posągiem przychodzi obsługa i je zabiera po czym zanosi na stragany na których zostały zakupione (towary wracają do ponownej sprzedaży). W ten sposób wkładając niewiele (niskie koszty własne) uzyskuje się szybko i w prosty sposób spory przychód.

Niektóre ze świątyń w Wientian zostały zamienione na typowe muzea. Znajdują się w nich eksponaty z różnych okresów prezentowane zarówno we wnętrzach świątyń jak i dookoła nich. Jednak po pewnym okresie czasu wędrując po tej części świata (Tajlandia, Laos…) dochodzi się do wniosku, że wszelkie zabytkowe eksponaty to przede wszystkim rzeźby i posągi Buddy w różnych pozycjach (Budda siedzący, Budda leżący, Budda stojący…). Ta monotematyczność sprawia, że po pewnym czasie to po prostu powszednieje i maleje ochota na zwiedzanie coraz to kolejnych świątyń i muzeów.

W centralnej części kraju znajduje się niewielka miejscowość Phonsavan. W samej miejscowości nie ma nic ciekawego jednak w jej okolicach znajduje się kilka stanowisk archeologicznych znanych pod wspólną nazwą Plain of Jars czyli Równina Dzbanów. Tym co przyciąga tutaj turystów są właśnie te tajemnicze – wykute z kamienia – dzbany. Opinie naukowców co do przeznaczenia tych artefaktów są rozbieżne – jedni twierdzą, że służyły one jako zbiorniki na wodę inni, że są do stare urny grzebalne. Tak czy inaczej są to wielkie (niektóre liczące po kilkanaście ton) kamienne naczynia tkwiące w tym miejscu od wielu stuleci. Niestety ze względu na to, że w okolicy jest jeszcze wiele pozostałości po bombach (głównie kasetowych) tylko niektóre stanowiska są udostępnione do zwiedzania.

W malowniczych okolicach Phonsavan znajduje sie też kilka innych zabytków. Są jednak one rozsiane po okolicy i ich odwiedzenie zajmuje sporo czasu. Jeśli ktoś nie dysponuje zbyt dużą jego ilością może je pominąć, gdyż podobne obiekty znajdują się też w innych miejscach. Niestety wędrówki i zwiedzanie przyrody akurat w tym rejonie nie jest najbezpieczniejsze ze względu właśnie na opisywane pozostałości po wojnie (a szkoda bo okolica jest urocza).

Jednym ze starszych i większych zabytków w Laosie są ruiny w Champasak. Kiedyś były to okazałe budowle wykonane przez Khmerów w IXw. Powstały więc wcześniej niż słynny na cały świat Angkor Wat. Niestety do czasów obecnych niewiele z nich ocalało i w porównaniu z samym Angkor Watem wypadają niezbyt okazale. Jednak podróżując po Laosie i będąc w tamtych okolicach warto je odwiedzić tym bardziej, że znajdują się w przyjemnej okolicy.

Don Det i Don Khon  to turystyczne wioski usytuowane na wyspach tzw. archipelagu czterech tysięcy wysp na Mekongu. Wielu ludzi przyjeżdża tu w celu nic nierobienia – bo i nie ma tu zbytnio nic innego do roboty. Jest tu miło i dosyć spokojnie (jedynie wieczorami miejsce nabiera nieco imprezowego charakteru). W okolicy można jedynie podziwiać przyrodę (np. rzeczne delfiny)… i oddawać się błogiemu lenistwu. W ten sposób można spędzić tu kilka dni albo kilkanaście… w ogóle się przy tym nie nudząc!

Laos to uroczy kraj. Nie leży on na popularnych szlakach turystycznych a więc i nie ma tam tłumów turystów co jest niewątpliwą zaletą (a wręcz atrakcją). Warto jednak go odwiedzić gdyż posiada niesamowity klimat, który pozostaje w pamięci na długo pomimo, że nie ma tam zbyt wiele imponujących zabytków. Warto jednak podczas tej podróży nie pędzić zaliczając kolejne punkty na mapie gdyż urok tego kraju polega właśnie – przede wszystkim – na tym, że nie ma się tam dokąd spieszyć.