Chiny – tradycje z przyszłością

Pierwszą rzeczą jaką odczuwa ktoś przybywający do Chin jest zagubienie. Spowodowane jest to przede wszystkim tym, że trafiamy do świata w którym jesteśmy praktycznie niemymi analfabetami. W Chinach trudno znaleźć kogoś mówiącego w jakimś innym języku jak mandaryński. Mało tego… zdarza się, że sami chińczycy pochodzący z różnych rejonów kraju miewają problemy porozumienia się ze sobą gdyż używają narzeczy lokalnych. Rozwiązaniem którym się posiłkują w takich sytuacjach jest pismo (gdyż znaki pisma chińskiego są takie same w różnych częściach tego kraju a jedynie są w różny sposób wymawiane). Niestety dla turysty europejskiego pismo chińskie jest równie niezrozumiałe jak sam język. I właśnie połączenie braku możliwości porozumienia się zarówno za pomocą słów jak i pisma stanowi mieszankę z jednej strony utrudniającą turyście życie z drugiej niewątpliwie uatrakcyjniającą podróżowanie po tym kraju. Rozkłady jazdy na dworcach kolejowych czy autobusowych (z wyjątkiem kilku wielkich miast jak Pekin czy Szanghaj) są wyłącznie po chińsku. Ale żeby tylko to… często nawet średniej wielkości miasto (czyli takie liczące 5-6 mln mieszkańców) ma więcej niż jeden główny dworzec kolejowy nie wspominając już o kilku dworcach autobusowych. Często jest tak, że przyjeżdża się na jeden dworzec a kontynuuje podróż z innego położonego na drugim końcu całkiem przecież sporego miasta. No i jak tu nie znając ani języka ani nawet pisma dowiedzieć się jak i gdzie się udać żeby dalej kontynuować podróż? Na szczęście chińczycy są mili i uczynni (czasami nawet za bardzo – np. nie bardzo rozumiejąc o co nam chodzi albo może nie mając pojęcia gdzie jest to o co pytamy próbują pomagać i wskazują jakieś dziwne – zupełnie nieprawdziwe i często przeciwne- kierunki). Po odnalezieniu odpowiedniego dworca kupno biletu to kolejny problem z którym musi się zmierzyć turysta… ale po kilku dniach takie rzeczy przestają być problemem a zaczynają być atrakcją (urozmaiceniem) o którą trudno podróżując po innych krajach.

Większe miasta w Chinach są w centrum na wskroś nowoczesne. Właściwie to czasami ciężko spotkać coś porównywalnego gdziekolwiek indziej (bo w jak wielu miejscach można np. przejechać się koleją magnetyczną). W miastach tych w sumie zazwyczaj wszędzie jest daleko… nawet na drugą stronę ulicy (w większych miastach potrafią one mieć po 4 i więcej pasów w jednym kierunku – w tym np. 2 przeznaczone wyłącznie dla rowerów i skuterów) po których ruch jest naprawdę spory. To trochę burzy nasze wyobrażenia o Chinach w którym niby każdy jeździ na rowerze. W rzeczywistości faktycznie zdecydowana większość ludzi jeździ na rowerach i skuterach ale nie wyobrażam sobie co by było gdyby ci wszyscy ludzie zaczęli jeździć samochodami nawet po tych wielopasmowych ulicach. Pewnie wówczas dojazd gdziekolwiek zajmowałby zdecydowanie więcej czasu niż przy obecnym sposobie poruszania się.

Oprócz nowoczesnych wielkich miast i centrów zbudowanych z rozmachem (ale dla przeciętnego turysty niewątpliwie męczących) spotyka się też miejscowości o historycznej ciasnej zabudowie z licznymi urokliwymi zakątkami. Niestety większość zabytków została zniszczona podczas Rewolucji Kulturalnej, która może i z jednej strony podniosła poziom życia wielu ludzi niszcząc monarchię ale z drugiej zniszczyła przy okazji z zapałem ogromną część tzw. dziedzictwa kulturowego. Obecnie zostało to dostrzeżone przez władze i to co jakimś cudem nie uległo zniszczeniu jest w wielu miejscach restaurowane i udostępniane do zwiedzania. Może nieco dziwić ale i zdecydowanie cieszyć obecne podejście samych chińczyków, którzy po latach niszczenia własnej kultury i pamiątek historycznych zaczęli z podziwem zwiedzać zabytki w swoim kraju tak samo jak zagraniczni turyści. Jest więc nadzieja na to, że to co przetrwało do dziś uda się jakoś zachować dla kolejnych pokoleń gdyż o ile nowoczesność w Chinach jest porównywalna z tą znaną ze świata zachodniego i można ją zaobserwować w wielu innych miejscach o tyle zabytki chińskiej kultury i architektury są charakterystyczne tylko dla tego regionu. Było by niewątpliwie niedobrze gdyby uległy zniszczeniu i zapomnieniu gdyż to niezaprzeczalnie one dodają uroku i egzotyki tej części świata a nie szklano-stalowe wieżowce.

Zabytków którymi może być zainteresowany turysta w Chinach jest całkiem sporo – bo i kraj to spory. Ciężko je wszystkie zobaczyć nawet podczas całkiem długiego wyjazdu a co dopiero w ciągu kilku tygodni. Tak więc turysta wybierający się do Chin musi zdecydować i zaplanować co chce zobaczyć. Już nawet zabytki w samym Pekinie i okolicach wystarczyłyby do wypełnienia czasu zwiedzania na niejednej wycieczce. Zwykle obowiązkową pozycją zwiedzania w samym Pekinie jest położone w samym centrum historyczne Zakazane Miasto. Po pobycie w nim nie ma się wątpliwości że warto na nie poświęcić nawet cały dzień (a już na pewno na mniej niż pół dnia po prostu nie ma sensu się tam wybierać). Zakazane Miasto jest chyba jedynym zabytkiem który po rewolucji kulturalnej nie został zniszczony jako relikt przeszłości gdyż nawet ówczesna władza doceniała jego niepowtarzalność. Do tego zabytkowego kompleksu przychodzą nawet sami mieszkańcy Pekinu na wycieczki by pospacerować po jego wielobarwnych zaułkach i odpocząć na ławeczkach usytuowanych na licznych ocienionych placykach. Kolejnym ciekawym miejscem w Pekinie do którego również przybywają tłumy turystów jest Pałac Letni. Jest to ogromny kompleks pałacowo-parkowy pełen spokoju i względnej – w porównaniu z ulicami miasta – ciszy. To kolejne miejsce w którym spędzenie jednego dnia na zwiedzanie może okazać się niewystarczające by zobaczyć wszystko. Jednak już kilka godzin pobytu w tym miejscu pozwala poczuć jego niesamowitą atmosferę.

Nie ma chyba osoby która jadąc do Chin w celach turystycznych nie chciałaby zobaczyć Wielkiego Muru. Najłatwiej na taką wycieczkę wybrać się z Pekinu (autobusy np. do Badalingu odjeżdżają z przystanku w okolicach placu Tien an Men – przed Zakazanym Miastem). Sam mur pokazywany turystom jest w dużej mierze jego rekonstrukcją wykonaną właśnie na potrzeby zwiedzających. To sprawia, że może trochę rozczarowywać. Z jednej strony niby daje pojęcie o ogromie przedsięwzięcia jakim było jego stworzenie ale z drugiej… ciężko poczuć w tym miejscu klimat historii. Na szczęście widoki które roztaczają się z murów rekompensują ew. niedosyt i mieszane doznania „cepelii dla turystów” .

Mury nieco podobne do tych z wielkiego muru można spotkać w Chinach w kilku miejscach. Na terenach obecnych Chin dawniej (i to nawet nie aż tak dawno temu) wiele było miast warownych otoczonych murami. Mury te oprócz swoich obronnych właściwości pełniły też jeszcze jedno (może nawet istotniejsze) zadanie – logistyczne. Były to dobrze utrzymane, wygodne drogi pozwalające na transport nie tylko wojska i ale i wielu innych towarów na całkiem spore odległości w sposób stosunkowo szybki i bezproblemowy. Przykładem takich świetnie zachowanych zabytkowych murów miejskich otaczających równie zabytkowe stare miasto (i na dodatek na wskroś chińskie wg wyobrażeń przeciętnego obecnego europejczyka) może być Pingyao. Obecnie po murach otaczających historyczne miasta turyści mogą pojeździć na rowerach (wypożyczalnie rowerów znajdują się często przy wejściu na mury) i podziwiać panoramę otoczonego nimi miasta. A podziwiać zazwyczaj jest co… (jeśli tylko smog w okolicy na to pozwala).

Fragmenty murów miejskich można również podziwiać w Xi’an – dawnej stolicy Chin. Jednak to co przyciąga turystów do tego miasta to nie mury miejskie a przede wszystkim znana powszechnie terakotowa armia. Armia (jako taka) robi oczywiście spore wrażenie jednak sposób jej prezentacji nie wydaje się już być zbyt atrakcyjny. Budynki w których prowadzona jest ekspozycja to zwykłe hale wystawiennicze, więc nie robi to najefektowniejszego wrażenia. Wiele innych zabytków tego miasta jest albo całkiem pomijana przez turystów albo traktowana marginalnie. A zabytków w okolicy jest sporo… Ciekawa i niezwykle klimatyczna jest muzułmańska dzielnica znajdująca się w centrum miasta w okolicach zabytkowej Wierzy Bębna. Niestety ze względu na przeogromny smog panujący wXi’an dłuższe zwiedzanie tego miasta nie jest najprzyjemniejsze. Nawet panorama z wzgórza w pobliżu miasta ogranicza się do oglądania ledwie widocznego przez mgłę parkingu u jego podnóża. No cóż… pomimo, że w Xi’an jest sporo zabytków to nadmiernie rozwinięta cywilizacja raczej wyklucza przyjemne spędzanie w nim czasu.

Na szczęście zabytki w Chinach znajdują się nie tylko w wielkich i zadymionych miastach ale również w „pięknych okolicznościach przyrody”. Przykładem może być Wutai Shan (Góra Pięciu Tarasów). Właściwie nazwą tą zwyczajowo określa się to co ona otacza czyli wioskę (choć sama wioska nosi nazwę Taihuai) z dużym skupiskiem historycznych klasztorów buddyjskich. Kiedyś było ich w tych okolicach podobno ponad 200 ale w pewnym momencie wiele z nich zostało zniszczonych. Obecnie jest ich około 50 a sporo starych budowli zaczęto odbudowywać aby przywrócić dawną świetność temu miejscu. Sam pobyt w otoczeniu góry Wutaj Shan jest przeżyciem prawie mistycznym. Zwiedzać tu można klasztory buddyjskie otwarte praktycznie dla wszystkich – można się po nich włóczyć do woli aby podziwiać w ciszy i spokoju architekturę, kulturę, mozaiki, wzory…. Nawet na kimś nie związanym z buddyzmem w jakikolwiek sposób robi to spore wrażenie – jest mistycznie a zarazem kolorowo i nie tak smutno jak w naszych miejscach kultu. Z całą pewnością warto tu spędzić kilka dni tym bardziej, że dookoła rozciągają się ośnieżone szczyty po których można powędrować jeśli nie chce się zwiedzać wyłącznie zabytków.

Malownicze góry i zabytki architektury buddyjskiej można podziwiać w Chinach w wielu miejscach. Kolejnym tego przykładem może być góra Emei Shan. Różni się ona jeśli chodzi o klimat od Wutai Shan w sposób zasadniczy. O ile w rejonie Wutai Shan podziwiamy góry pozbawione drzew a wierzchołki obsypane są białym puchem o tyle w rejonie Emei Shan góry porasta dżungla skąpana często w głębokiej mgle. Warunki turystyczne i doznania są więc zdecydowanie inne. Jednak to co łączy te dwie góry to to że obie są uznawane za miejsca święta. Dla turystów sporą atrakcją jest możliwość nocowania w klasztorach buddyjskich umiejscowionych na kilkudniowym szlaku pielgrzymkowo-trekkingowym prowadzącym przez dżunglę między kolejnymi klasztorami. Zapachy, kolory, dźwięki… sprawiają, że miejsce to zapada na długo w pamięć. To po prostu trzeba samemu przeżyć żeby zrozumieć bo opisać tego nie sposób.

Pięknej przyrody i miejsc wyjątkowych w Chinach jest naprawdę sporo. Niewątpliwie do uroczych zakątków dostarczających głęboko estetycznych przeżyć wizualnych zaliczyć należy spływ rzeką Li w okolicach miejscowości Guilin. Właściwie obrazki z tych okolic widział chyba każdy?! Jeśli chodzi o przyrodę są typową wizytówką chińskich klimatów. Już same zdjęcia z tych okolic robią spore wrażenie a co dopiero podziwianie czegoś takiego w sposób ciągły i dookólny na przestrzeni kilku kilometrów. Spokój, harmonia, cisza, egzotyka…

Jeśli ktoś lubi góry i wodę a jednocześnie chciałby zwiedzić jakąś ciekawą historyczną miejscowość, która nie męczyłaby swoją nowoczesnością powinien odwiedzić Lijiang. Lijiang jest malowniczym miasteczkiem, które wielu nazywa chińską Wenecją. W rzeczywistości jest to miasto które nie leży na wodzie ale jest przekopane wieloma kanałami z krystalicznie czystą wodą spływającą z pobliskich gór w której pływają ogromnymi ławicami kolorowe rybki. Miasto ma niesamowicie malowniczą starówkę w obszarze której znajduje się wiele wszelkiego rodzaju sklepików i restauracji serwujących specjały nie tylko chińskiej kuchni. Jeśli to możliwe to warto się tu zatrzymać na więcej niż jeden dzień żeby odpocząć od zgiełku wielkich chińskich miast.

Jak widać Chiny potrafią zadziwiać zarówno swoją nowoczesnością jak i egzotyką. Jednak o ile budowle nowoczesne można podziwiać obecnie praktycznie na całym świecie to obiekty historyczne typowe dla tego regionu można zobaczyć tylko tu. I to właśnie jak dla mnie stara kultura i sztuka oraz niesamowita przyroda sprawia że Chiny są miejscem egzotycznym i godnym odwiedzenia. Właściwie to ubolewać należy, że kosmopolityczna nowoczesność tak brutalnie wypiera często nawet wręcz niszcząc lokalną starą tak wielobarwną i bogatą kulturę.