Fotografia rodzinna. Zdjęcia przez pokolenia

              Ostatnio do mojej biblioteczki trafiło kilka książek o tematyce fotograficznej. Oferta wydawnictw specjalizujących się w publikacji tego typu literatury jest nareszcie coraz obszerniejsza więc wydaje się że jest w czym wybierać. Paradoksalnie może to jednak sprawić, że wybór konkretnych pozycji godnych wydania na nie (często niemałych)  pieniędzy nie będzie łatwy. Pokusiłem się więc o napisanie kilku spostrzeżeń, które nasunęły mi się po ich przeczytaniu.

               Książkę o polskim tytule: „Fotografia rodzinna. Zdjęcia przez pokolenia” zakupiłem ponieważ niewiele (przynajmniej we własnym odczuciu) wiem o fotografii rodzinnej i odczułem potrzebę ewentualnego pogłębienia tej wiedzy. Wnioskując zarówno z polskiego tytułu jak i krótkiego opisu zawartości jaki znajduje się na stronie wydawnictwa można by się było spodziewać książki dokładnie opisującej rozmaite metody fotografowania zarówno dzieci, nastolatków jak i ich rodziców a nawet dziadków. Wydawać by się mogło, że jest o czym pisać… nie tylko na 125 stronach ale nawet w publikacjach dużo obszerniejszych. Zobaczmy więc co znajduje się w tej książce?!

               Po przydługawym (bo aż kilku stronnicowym) wstępie wychwalającym zalety rodziny (a nie mającym zbyt wiele wspólnego z samą fotografią) następuje część  pierwsza. Zacząć od czegoś trzeba więc autorka zaczyna od: „Podstawy prowadzenia studia portretowego”. Na samym początku następuje kilka rozdziałów o tym o czym traktuje obecnie zdecydowana większość książek  o tematyce fotograficznej czyli o sprzęcie. Opisy sprzętu mnie osobiście zazwyczaj mało interesują gdyż na pewnym etapie fotograficznej kariery nie zadaje się już sobie po raz kolejny pytań typu: kupić aparat cyfrowy czy analogowy albo jaki obiektyw będzie dla mnie lepszy… Zresztą autorka – będąc być może tego świadomą – dosyć oględnie opisuje te tematy twierdząc, że zna się tylko na sprzęcie Canona (gdyż taki akurat system posiada) i w związku z tym nie będzie rozpisywała się nad zaletami i wadami innych systemów. W kilku zdaniach też informuje, że do obróbki zdjęć cyfrowych będzie konieczny komputer i odpowiednie oprogramowanie. O oświetleniu studyjnym pisze również niewiele. Dowiadujemy się jak wygląda jej studio i o tym, że głównymi źródłami światła w nim są dwa okna i blendy odbijające z nich światło (lampy również posiada ale rzadko ich używa gdyż… i o tym traktuje rozdział drugi).  Ucieszyłem się więc, że uwagi sprzętowe są ograniczone zawartością do tylko 13 stron (przy zdecydowanie większej ilości na nich zdjęć niż tekstu – co jest charakterystyczne zresztą dla całej tej publikacji).

               Rozdział drugi nosi tytuł „Technika”. Tytuł może być nieco mylący gdyż nie chodzi w nim o sprzęt (a z tym się bezpośrednio kojarzy) co o technikę fotografowania. Tutaj niestety tłumacz przetłumaczył tytuł rozdziału dosłownie (w przeciwieństwie do tytułu książki) co może nie jest wielkim błędem ale nie oddaje zbyt dobrze zawartości tego rozdziału. Z rozdziału tego dowiadujemy się właściwie tylko tyle, że autorka preferuje raczej styl prawie reporterski w świetle zastanym (w dalszej części książki pisze jednak o tym, że pozuje też czasami swoich modeli). Pisze również o tym gdzie w swojej okolicy robi zdjęcia kiedy nie robi ich w swoim nowym studio ani w domu klientów (których informuje przed przyjazdem do nich, że zdjęcia może robić w całym domu – aby mogli go odpowiednio posprzątać przed jej przybyciem).

               Rozdział trzeci zatytułowany „Praca z rodzinami” zamyka pierwszą część książki. Najważniejszą rzeczą jaką można dowiedzieć sie z tego rozdziału jest to, że dobrze pobrać zaliczki od klientów, gdyż wtedy poważnie traktują sesje fotograficzną i rzadziej z niej rezygnują. Autorka opisuje też sposoby tworzenia głębszych relacji z klientami co skutkuje ich przywiązaniem do firmy oraz wzrostem dochodów studia fotograficznego. Sformułowania typu „zwiększanie dochodów” są prawdopodobnie ulubionymi hasłami autorki, gdyż przewijają się co kilka stron powtarzane jak mantra co po przeczytaniu ich kilka razy w ciągu kwadransa budzi co najmniej mieszane odczucia (szczególnie dla kogoś kto na fotografię nie patrzy wyłącznie przez pryzmat pieniędzy jakie można z niej wycisnąć).

               Druga część książki nosi tytuł „Wszystko ma swój czas”. Kolejne rozdziały opisują poszczególne rodzaje sesji fotograficznych. Pierwszym rozdziałem w tej części książki jest rozdział o fotografii ciążowej pt: „Początki rodziny”. W rozdziale tym oprócz opisu technik marketingowych dotarcia do potencjalnych klientów autorka opisuje też produkty które można tym klientom zaoferować. Są to zarówno propozycje kolejnych sesji fotograficznych jak i produkty pochodne tych sesji czyli albumy na zdjęcia, kubki, obrazy…

               Kolejny rozdział zatytułowany „Pierwszy rok życia dziecka” opisuje fotografowanie noworodków (a przynajmniej powinien na co wskazywałby jego tytuł). Niestety o samym fotografowaniu noworodków, ich pozowaniu, rekwizytach a nawet edycji zdjęć nie znajdziemy tu zbyt wielu obszernych informacji. Znowu większość rozdziału poświęcona jest marketingowi i opisywaniu produktów na bazie zdjęć ciążowych, zdjęć noworodków oraz sposobach sprzedania kolejnych sesji.

               Kolejne rozdziały to właściwie rozwinięcie myśli marketingowej z rozdziałów poprzednich. Pomimo, że kolejne rozdziały noszą tytuły: „Sesje typu ‚wspólne dorastanie'”, „Portrety rodzinne” i „Portret młodzieżowy” to zamiast traktować o niuansach dotyczących portretowania tych jakże różnych grup, dotyczą przede wszystkim sposobów sprzedaży kolejnych produktów takich jak: coroczny portret urodzinowy, coroczne portrety rodzinne, sesje typu dzień z życia rodziny, jeszcze więcej albumów, obrazów, kubków… W każdym z tych rozdziałów istnieje niby odrobina informacji o sposobach fotografowania ale najwięcej miejsca zajmują informacje dotyczące reklamy i marketingu: reklama w internecie, reklama w formie wizytówek, reklama w formie kartek, marketing dla rodziców, marketing przez budowanie relacji, marketing dla młodzieży…

               W opisany powyżej sposób docieramy do rozdziału dziewiątego zatytułowanego: „Nieustający marketing partnerski”. W którym po raz kolejny poczytać możemy o reklamie w internecie, organizowaniu przyjęć portretowych (czyli tego co u nas nazywa się dniami drzwi otwartych) i corocznych promocjach na sprzedaż kolejnych usług fotograficznych (za które oczywiście najlepiej pobierać opłatę z góry).

               Po przeczytaniu tej książki w sposób nieuchronny nasuwa się pytanie do kogo właściwie adresowana jest ta książka? I to jest bardzo dobre pytanie, gdyż… ja na nie nie znalazłem jakiejkolwiek odpowiedzi! Pierwszą i pewnie podstawową rzeczą, która wprowadza ewentualnych czytelników w błąd jest już sam polski tytuł książki. Sugeruje on zdecydowanie inną jej zawartość. Tak więc nie jest to książka o sposobie fotografowania dzieci, młodzieży, dziadków czy całych rodzin tylko o agresywnym marketingu. Trudno właściwie stwierdzić dlaczego wydawca zdecydował się na tak luźne tłumaczenie?! Być może zdawał sobie sprawę z tego, że książka o dosłownie przetłumaczonym tytule mogłaby nie znaleźć zbyt wielu nabywców?! Pomijając zaś to nieszczęśliwe tłumaczenie tytułu… Osoby zawodowo zajmujące się fotografią nie znajdą tu prawdopodobnie zbyt wielu przydatnych dla siebie informacji, gdyż jest to pozycja opisująca może i skuteczne sposoby marketingowe ale… w realiach amerykańskich. Jego przydatność na naszym rynku może być mocno ograniczona a już na pewno jest co najmniej dyskusyjna (osobiście nie lubię jak jakiś sprzedawca czegokolwiek usilnie stara się ze mną skumplować na wszelkie możliwe sposoby, po to żeby sprzedać mi kolejne produkty). Poza tym zawodowi fotografowie nie zastanawiają się zazwyczaj nad tym jaki aparat wybrać albo jak katalogować i przechowywać wykonane zdjęcia cyfrowe. Jedyną – wg mnie – ewentualną grupą do której może być kierowana ta książka jest grupa młodych mam, które należy aktywować zawodowo przedstawiając im pomysły na powrót na rynek pracy. Mam, które nie mają pojęcia ani o samej fotografii ani o marketingu i prowadzeniu studia fotograficznego. A i dla tak wąskiej grupy jest to pozycja odpowiednia wyłącznie na sam początek kariery fotografa – pozycja przydatna wyłącznie dla wyrobienia sobie jakiegoś zdania na temat tego co je czeka po założeniu takiej działalności.

 Ryszard Stelmachowicz

Informacje o książce:

Tytuł polski:   Fotografia rodzinna. Zdjęcia przez pokolenia
Autorka:   Christie Mumm
Strona autorki:   http://www.jlmcreative.com
Tytuł oryginału:   Family Photography: The Digital Photographer’s Guide to Building a Business on Relationships
Wydawnictwo:   Helion

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s